[DOROTA] Testosteron, SARMy, menopauza

OKRES 1, 1.02-7.03

Od chwili publikacji pierwszego posta upłynęło niewiele czasu,  ale od planowego rozpoczęcia masy już dobre kilka tygodni. Stąd też, zanim przedstawiać będę bieżące zmiany w swoim postępowaniu, chcę Wam skrupulatnie naświetlić dotychczas poczynione kroki. Opisywany okres miał miejsce od początku lutego do końca pierwszego tygodnia marca.

Obecnie moja masa ciała wynosi już 69 kg, co jest dla mnie nie lada osiągnięciem;  nawet w ciąży nie przekroczyła 57kg.  Mówię o tym, by uzmysłowić, że przez większość mojego życia miałam spore trudności z przybieraniem na wadze.

Moje ciało po intensywnej, restrykcyjnej, ale i skutecznej redukcji „nalegało”, by okres masowy już się rozpoczął. Na pierwszy ogień poszła Ostaryna, jeden z moich ulubionych środków stosowanych all-year, z 8-tygodniowymi pauzami. W kolejnym tygodniu doszło GHRP-6 oraz CJC-1295 w/ DAC.

Niestety, nie udało mi się zachować wytyczonego planu treningowego,  ze względu na skomplikowaną sytuację. Co nie znaczy to jednak, że nie trenowałam! Jak wyglądało to dokładnie? O wszystkim dowiecie się poniżej.

DIETA

Mój sposób na masę to powolne wprowadzanie jedzenia, by organizm stopniowo wykorzystywał je w pożądanym celu, czyli rozbudowy tkanki mięśniowej. Czyli nie rzucam się jak szalona na jedzenie, wszystko z rozwagą. A właśnie, wszystko… Zdradzę Wam sekret; w mojej diecie znajduje się miejsce i na cukier, i na produkty mączne, a nawet na alkohol! Wiem, pewnie fitness-męczennikom się to w głowie nie mieści.

Dieta jest dosyć elastyczna, tu jednak należałoby wytłumaczyć, co rozumiem przez to pojęcie. Zwracam bardzo dużą uwagę na jakość produktów oraz sposób ich przyrządzania, bowiem jestem osobą z tendencją do niestrawności, której dodatkowo nie sprzyja wysoka wartość energetyczna mojej diety. Masa rządzi się swoimi prawami, u mnie podstawowymi dwoma są: jeść zdrowo i z rozsądkiem. Stąd też nie znajdziecie u mnie produktów wysoce przetworzonych, tłuszczy trans. Jestem w tych kwestiach bardzo skrupulatna, co potwierdzi każdy, kto mnie zna. Przez lata znalazłam optimum żywieniowe dla siebie, wiem na co mogę sobie pozwolić, a co kategorycznie nie wchodzi w grę.

SUPLEMENTACJA i DOPING

Ostarynę biorę w dawce 10mg w okolicach godziny 16. Nie jest to przypadek; doszłam do takiej pory po wielu testach. Taki timing pozwala na uniknięcie mniej znanego efektu ubocznego ostaryny, czyli uczucia apatii i obniżonego poziomu energii. Przyjęcie środka w okolicach 16 pozwala mi wstawać rano wypoczęta i funkcjonować na wysokich obrotach w ciągu dnia. Nie zmienia to faktu, że jeśli np. trening wypada po dawce MK-2866, na ogół jest on dobrej jakości.  Środek ten odczuwam po bardzo krótkim czasie stosowania, efekty to naprawdę imponujący przyrost siły. Progres jest odczuwalny z treningu na trening, w niektórych ćwiczeniach jest to nawet do 50%  i to pomimo stosowania tego SARMu już od wielu lat!


Nie chcesz ominąć żadnego wpisu z dziennika? Polub nas na Facebooku i Dołącz do naszej grupy!


W kolejnym tygodniu masy doszły dwa peptydy; GHRP-6 i CJC-1295 w/ DAC, z którym miałam pewne kłopoty, jeśli chodzi o dostosowanie dawek. Wcześniej przyjmowałam już CJC-1295, jednak w wersji bez kompleksu DAC. Była to wersja łatwiejsza do kontrolowania, w połączeniu z DAC środek ten nie asymilował się równie dobrze. Początkowo peptyd ten wywoływał u mnie bóle głowy, niemniej po czasie organizm się zaadoptował. Obniżyłam częstotliwość iniekcji z 3 do 2 razy na tydzień, dawkę zaś do 750mcg.

W kolejnych wpisach będę rozwijać cechy i wartości, w ujęciu praktycznym, opierając się na doświadczeniach moich oraz osób z otoczenia.

TRENINGI

Obecnie sytuacja zmusiła mnie do reorganizacji prywatnych, jak i zawodowych planów i podjęcia szybkich decyzji. Postanowiłam nieco inaczej rozplanować moje sesje treningowe, skupić się na partiach w obecnym okresie priorytetowych, zniwelować akcesoryjne ćwiczenia.

Wynikiem tego mój trening został skrócony, nie znaczy to jednak, że odpuściłam choćby jedną sesję bądź spadła na nich intensywność. Odpadły mi jednak treningi cardio, przestałam wykonywać izolacje na mięśnie ramion, które i tak są mocno obciążone wielostawami.

Finalnie, podzieliłam sesje treningowe na przednią i tylną taśmę. Mianowicie, w jednej sesji wykonuję ćwiczenia angażujące klatkę piersiową, przedni i boczny akton barku, brzuch i mięsień czworogłowy uda. Z kolei na drugiej sesji trenowane są plecy, tył barków, kulszowo-goleniowe, mięśnie pośladkowe i łydki.

SAMOPOCZUCIE

Jeśli chodzi o samopoczucie fizyczne, utrzymywało się ono w normie.  W tym okresie nie odczuwałam prawie żadnych dolegliwości od strony aparatu ruchu. Jakość snu była bardzo dobra, wysypiałam się w relatywnie krótkim czasie, czyli ok. 6 godzin.

Obecnie menopauza mocno daje o sobie znać, walczę z jej objawami od około 2 lat. Występują u mnie między innymi przykre uderzenia ciepła i nadmierna potliwość, bezsenność,  rozkojarzenie i utrudniona koncentracja. Z mniej dotkliwych objawów zmagam się z  suchą skórą, łamliwością paznokci i włosów, które na dodatek wypadają, zespołem suchego oka, długo by wymieniać…

My, kobiety, wykraczając poza wiek rozrodczy, szybko tracimy zdolność do utrzymywania prawidłowego poziomu estrogenu. Niemniej w większości przypadków, zupełne „wyzerowanie” poziomu tego hormonu następuję stopniowo, latami. W opinii lekarzy nie potrzebujesz pomocy farmaceutycznej, bo po co, to stan chwilowy. W rzeczywistości może on jednak trwać do 10 lat, a jego przetrwanie, co wie każda dojrzała kobieta, to czas wyjątkowo ciężki. W przypadku mężczyzn sprawa jest dość prosta, zaniżony testosteron podaje się z zewnątrz i wszystko się normuje. Ja ze swojej „opresji” wyszłam podobnie, przez co podniosłam poziom estrogenów, które powstawały w drodze aromatyzacji z testa.

Jednak w czasie trwania obecnej masy postanowiłam, że odstawię testosteron, aby unaocznić tak sobie jak i innym, jaką wiele kobieta jest w stanie wyciągnąć z SARM-ów i peptydów. Fakt ten potwierdza w badaniach mój zaniżony poziom tego hormonu. Do tego tematu jeszcze wrócę, jak również chętnie opiszę Wam zalety prawidłowo zaplanowanej „bombki” u kobiet.

SKUTKI UBOCZNE

Zaobserwowałam lekką retencję wody, która widoczna jest tylko w godzinach porannych,  natomiast w ciągu dnia zanika.  Niestety, odnotowałam także wzmożone wypadanie włosów, z którym już walczę bardzo długo. W takich sytuacjach dorzucam żelazo, które odstawiłam od stycznia; w badaniach plasował się wówczas po środku skali. Zauważyłam, że Ostaryna może wpływać na poziom żelaza, jednak nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić mechanizmu, który za tym stoi. Tak czy inaczej, po 2 tygodniach nadmierne wypadanie włosów ustało.

Podsumowując opisywany okres, były to udane tygodnie, w których nabrałam  sporo jakościowych kilogramów masy ciała, przybyło także tych na sztandze. Do tego momentu wszystko było jak najbardziej po mojej myśli w kwestiach sportowych. Mam nadzieję, że moje wpisy przypadają Wam do gustu i przydadzą się Paniom walczącym o poprawę swojej sylwetki, tak jak ja 😊