[DOROTA] Nandrolon wchodzi do cyklu – Okres 2

Okres 2; 8.03-15.04

Witam Was wszystkich, to kolejny wpis z serii moich dzienników treningowych. Jak już wspominał Aleksy, dzienniki będą wydawane nieco rzadziej, skupiamy się wyłącznie na istotnych zmianach w postępowaniu. Liczę, że ucieszy Was także zamieszczanie w nich multimediów, przez które możecie się ze mną lepiej zapoznać, m.in. filmów treningowych czy zdjęć 😊. Na wstępie chciałam też przywitać i pozdrowić Panie, które przychodzą czytać moje treści! Statystyki pokazują, że jest Was coraz to więcej, co daje mi motywację do dalszej pracy i niezmiernie cieszy.

Zaczynajmy!

Po miesiącu intensywnie przeprowadzonego okresu masy, moja waga oscyluje w granicach 70,5kg, z wahaniami około 0,5kg. Odnotowuję dość wyraźny progres siłowy na treningu, ze sporymi zmianami w obwodach mojego ciała. Cała sytuacja z kwarantanną/pandemią jest dla mnie ogromnym novum, ze względu na bardzo dużą ilość podróży służbowych, które w normalnych warunkach odbywam. Z perspektywy treningu, „osiadły” tryb życia jest mi zdecydowanie na rękę. Obecnie, będąc w domu, posiadam wręcz optymalne warunki względem trzymania diety, mam też całkiem niezłe zaopatrzenie mojej domowej siłowni, stąd trening także utrzymuję na wysokim poziomie. Wreszcie mogę sobie pozwolić na codzienne gotowanie świeżych posiłków na bieżąco i trening siłowy oraz cardio „od linijki”, czyli tak, jak lubię najbardziej. Z efektów podjętego postępowania pod kątem sportowym byłam zadowolona w 100%.

WYMIARY

Szczególnie cieszy mnie rozwój dolnej części ciała, jest to spory progres, który bardzo popycha mnie do działania. Odnotowałam kolejno:

  • Ramię: +1cm
  • Udo: +3cm
  • Łydka: +ok.2cm
  • Masa ciała: +6kg!

Myślę, że wyniki te mówią same za siebie, ten sezon masowy zdecydowanie należy do udanych.

SAMOPOCZUCIE

Tuż po „zamknięciu” w domu odczuwałam przez kilka dni naprawdę przykre dolegliwości tak psychiczne jak i fizyczne tej nagłej zmiany trybu życia. Do tego wszystkiego doszedł ciągły spadek estro (przypominam, nie byłam w tym czasie na żadnym aromatyzującym środku ani HRT) i wszystkie opisywane wcześniej objawy menopauzy. Spałam znacznie więcej, niż ma to miejsce zwykle, czułam też, jak wszyscy, obawy o dalszy rozwój sytuacji pandemii. Oczywiście stosowałam w tym czasie DHEA jako element wsparcia produkcji hormonalnej, niemniej nie odnotowałam absolutnie ŻADNEJ poprawy. Środek nadal „dojadam”, aby stopniowo wyzerować stężenie we krwi.

Po paru dniach intensywnego research’u oraz konsultacji z osobami z branży, postanowiłam zareagować. Chciałam po pierwsze podnieść jakość swojego życia jak i zmaksymalizować efekty masy, z której, dzięki panującym, sprzyjającym warunkom, chciałam wyciągnąć jeszcze więcej.

ŚRODKI

Z ww. powodów, postanowiłam dorzucić sobie popularną „dekę”, czyli dekanian nandrolonu. Tak ze strony zdrowotnej jak i moich celów sportowych wydała mi się ona być najlepszym wyborem. Do końca cyklu masowego, czyli do około połowy maja, będę brać ją w dawce 75mg co 7 dni.

Zdaje sobie sprawę, że pełne stężenie środka osiągnę po kilku tygodniach, jednak zamierzoną poprawę samopoczucia odnotowałam niemal natychmiast po podaniu. Na co chcę zwrócić uwagę to to, że dorzucenie deki było podyktowane przede wszystkim poprawą jakości życia, w praktyce zagrywką  typu HRT z nieco większą dawką. Z drugiej strony ja też jestem „nieco” większa, niż standardowa kobieta, której podaje się HRT 😊 W przeszłości z powodzeniem budowałam masę i robiłam redukcję wyłącznie na peptydach i SARM-ach, jednak w tamtym czasie moja gospodarka hormonalna miała większy potencjał, niż na tę chwilę.

Ponadto, w momencie osiągnięcia pełnego stężenia nandrolonu, będę już na etapie stopniowego schodzenia z dawek ostaryny. W związku z moimi poważnymi dolegliwościami układu ruchu, potrzebuję mieć w stałej suplementacji środek, który będzie wspierał pracę moich stawów.

DIETA I SUPLEMENTACJA

W opisywanym okresie nie wystąpiły żadne odstępstwa od założeń, może poza jeszcze lepszą dbałością o „szczególiki”. Zawsze działam w myśl zasady lepsze wrogiem dobrego, stąd pozwalam działać przedsięwziętym wcześniej postanowieniom 😊

TRENING

Trening nie zmienił się zbytnio w stosunku do poprzednich tygodni, musiałam jedynie wyrzucić ćwiczenia akcesoryjne na maszynach. Większość ćwiczeń i tak wykonywałam na wolnych ciężarach, stąd zmiany są niewielkie, poniżej cały mój plan:

PLAN TRENINGOWY

TRENING 1TRENING 2TRENING 3 
KLATKA + BARKIPLECYNOGI 
 
Wyciskanie sztangi  na ławce płaskiejPodciąganie na drążkuUginanie nóg na maszynie, leżąc 
 
Rozpiętki z hantelkamiWiosłowanie sztangą, stojąc w opadzie tułowiaPrzysiady rumuńskie, jednonóż 
 
Wyciskanie sztangi na ławce skośnejWiosłowanie sztangą T-bar w opadzie tułowiaMartwy ciąg na prostych nogach 
 
Wznosy hantelek w przódWiosło z hantelkami w opadzie tułowiaPrzysiady ze sztangą high-bar 
 
Wznosy hantelek bokiem, stojącSciąganie gumy w opadzie „Narciarz”Wyprosty nóg na maszynie 
 
Wznosy hantelek bokiem, siedząc na ławce skośnej Wznosy na palce ze sztangą,  stojąc 
  
Wznosy hantelek w opadzie tułowia   
   
Facepull na gumie   
   
Wyciskanie żołnierskie   
TRENING 4TRENING 5TRENING6 
POŚLADKIBRZUCHBICEPS+TRICEPS 
 
Odwodzenie nogi z gumą oporowąKółeczkoUginania ramion z hantlami stojąc 
 
Hip Thrust, jednonózUnoszenie nóg w zwisieWyciskanie hantla zza głowy 
 
 Spięcia brzucha leżącWyprosty ramion z gumą oporową 
  

Jeśli chodzi o zakresy powtórzeń, staram się wykonywać z możliwie dużym ciężarem zakresy powtórzeń między 12 a 15 ruchów, jeśli jednak mam zapas, nie waham się zrobić kilku extra. Posiadając tak wiele towarzyszących schorzeń, muszę trenować ze sporą rozwagą, czemu służy taki zakres powtórzeń. Pozwala mi on na wygenerowanie potrzebnej mi objętości, nie przeciążając nadmiernie układu ruchu.

Odbywam także sesje cardio co drugi dzień po 45 minut. Preferuję rowerek stacjonarny, mam jednak także możliwość chodzenia po terenach górskich/leśnych, z czego skwapliwie korzystam.

Poniżej kilka serii z mojego treningu; chcę, żebyście widzieli, jak dużą dbałość przykładam do techniki i czucia mięśniowego. Na moim etapie i w mojej sytuacji jest to absolutnie niezbędne dla dalszego progresowania. Poza tym, to okazja dla Was, by przyjrzeć się notowanemu przeze mnie progresowi 😊

DALSZE PLANY

Proces budowania masy mięśniowej, a wraz z nią przyjmowania ostaryny będzie trwał do końca maja. Mimo, że dotychczas nie odnotowałam większych, niż zakładane, przyrostów tkanki tłuszczowej, od początku czerwca mam zamiar przejść w tryb redukcji. Będę chciała zobaczyć, jak wiele udało mi się zbudować realnej tkanki mięśniowej dobrej jakości.

Jeśli chodzi o środki, do samego końca masy kontynuować będę CJC-1295 w/ DAC, GHRP-6 oraz dekanian nandrolonu, natomiast po przejściu na redukcję w miejsce peptydów wejdzie fragment HGH 176-191, a nandrolon stopniowo zredukuje do poziomu HRT. Liczę, że będę wtedy mogła już kontrolować w labie swoje hormony, co pozwoli na idealne dopasowanie ilości i timingu środków do mojej sytuacji. Ostatnią zmianą jest usunięcie z planów BPC-157, po przemyśleniu peptyd ten nie będzie mi konieczny, szczególnie biorąc pod uwagę kontynuację nandrolonu.

Podsumowując ten okres, nastąpiły spore zmiany, z których, mam nadzieję, wyciągnę jeszcze większe benefity. W kolejnym wpisie szczegółowo opiszę Wam, jak wyglądało moje samopoczucie po „wkręceniu się” nandrolonu, jakie odnotowałam skutki uboczne oraz zrobię także update mojej formy. Jak zawsze, zapraszam Was do kolejnych części oraz aktywności pod postami na fanpage, grupach oraz oczywiście tutaj!

Chcesz zadać pytanie Dorocie? Chcesz mieć dostęp do materiałów niepublikowanych na stronie? Dołącz do naszej grupy na Facebooku!